Komentarze: 4
Dalej zamierzam być sentymentalny. Dalej będę prowadził moje życie jak dotychczas. Nawet jeśli ktoś twierdzi, że druga strona nie jest tego warta. Szanuję opinię innych. Nie zawsze te opinie muszą być moimi. A teraz kończę dzień.
pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
29 | 30 | 31 | 01 | 02 | 03 | 04 |
05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 |
12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 01 | 02 |
Dalej zamierzam być sentymentalny. Dalej będę prowadził moje życie jak dotychczas. Nawet jeśli ktoś twierdzi, że druga strona nie jest tego warta. Szanuję opinię innych. Nie zawsze te opinie muszą być moimi. A teraz kończę dzień.
Wielkie mi uczyniłeś smutki w domu moim
Mój drogi Sojuszu tym wysokim wynikiem swoim
Jebie mnie co Ci się Bubsi wydaje. Może Ci się nawet wydawać, że umysłem dorównuję zygocie. Dalej mnie to będzie jebać. Pozdrawiam.
Niedoczas. Setki kilometrów, dziesiątki miejsc i dziesiątki ludzi. Wszystko na styk. Lubię to jednak. Dzisiaj wyjazd, wieczorem ochlaj. Od jutra rana sala konferencyjna. Jutro przed dziewiętnastą kolacja. O dziewiątej lotnisko. Młyn, młyn, nieustający młyn. Wczoraj jeszcze o 2100 robiłem zakupy. Kupiłem jakieś 3/4 tony różnych materiałów budowalnych. Kurwa, ciężkie było. Wczoraj się konkretnie zagotowałem. Bardzo dobrze, że tak się stało. Bardzo, zajebiście dobrze. To było bardzo potrzebne. To upraszcza moje życie. A lepiej jest, gdy ktoś prosty nie ma skomplikowanie. "Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos" - tego jestem pewien. Na ostrej kurwie się jedzie.
Pierdol się głupia cipo. Taką mam koncepcję.
Piwo sobie właśnie otworzyłem. Muszę jakoś zagłuszyć ból głowy. Cały dzień na proszkach. Szukając przeciwbólowych, trafiłem na zdjęcie. To się zdarza nawet w najlepszej rodzinie. Wolałbym być wyprany z emocji. Na dzisiaj bym wolał. Dziwny jestem.
Nie rozumiesz tego, prawda?
Dopadł mnie melancholijny nastrój. Moje życie mi się nie podoba. Tak bardzo chciałbym to zmienić i tak bardzo nie potrafię. Nie lubię swoich myśli, swojego stanu psychicznego. Nie lubię tego co się wydarzyło. Nie lubię tego, że nie jest tak jak chcę żeby było. Kurwa mać.
Lubię takie poranki jak dzisiaj. Lubię pod jednym warunkiem. Lubię jeśli nie muszę wstać do pracy. Budzę się wtedy, za oknem jest szarawo i deszcz miarowo napierdala w parapet. Przewracam się na drugi bok, podciągam kołdrę i słucham. I tak bardzo mi się nie chce wstać i wiem, że nie muszę. Dzisiaj było inaczej niż lubię. Musiałem podnieść dupę natychmiast. Pogoda nadaje się na wspólną wachtę. Na wachtę dla dwóch osób. Reszta śpi w kojach. Dwa dobre i ciepłe sztormiaki zwane kondomami, dwie pary kaloszy. Pod spód ciepłe rajstopy dla niej, a dla niego ciepłe kalesony. Każde po grubym wełnianym swetrze i po czapce pod kaptur. Do ręki termos z herbatą i rumem i ognia na mokry mostek. Leniwie zbliżający się zmierzch, z góry woda i z dołu woda. I tak do 2200, do kolacji, a potem do ciepłej koi i razem do rana. Wachta odbębniona. Do rana będą stali inni. A rano słońce, nowy port, nowa knajpa, nowi ludzie.
Rzeczywistość jest jednak inna. Rzeczywistość jest taka, że pół dnia spędziłem w samochodzie. Ledwo zaczęło padać i już wszędzie korki. Szlag mnie trafiał. Rzeczywistość jest tak, że urwałem się dzisiaj wcześniej. Wlazłem pod prysznic, żeby się trochę ogrzać. Ogoliłem różdżkę i moją grzeczną mordę. Przetarłem okulary z zaschniętych kropel deszczu i wziąłem przeciwbólowe, gdyż ząb mi spać nie daje. Przetrzymam skurwysyna. Już za chwileczkę, już za momencik ruszę sobie w miasto. Jutro przylatuje młodszy, krew z krwi. Cały tydzień dla nas. To mnie napawa chwilą euforii. Dzisiaj jednak inne są cele, dzisiaj będzie wesoło. Dzisiaj będę balował na Placu, który jest blisko innego Placu, z którym związane są moje wspomnienia. Dzisiaj dam w trąbkę w knajpie, co jej nazwa w naszym języku znaczy słoń. Dzisiaj będę wracał w nocy i nie będę doceniał piękna mego miasta, gdyż „No bo powiedz mi kurwa po co Najebanemu piękne miasto nocą”.
I na koniec wierszyk – To jest moja dziewczyna. Na imię ma butelczyna.
King Bruce Lee Karate Mistrz.
Jeśli człowiek pogodzi się z całym swoim życiem, to czy to oznacza, że już spokojnie może założyć dębowy garniturek? Jeśli tak jest, to czeka mnie jeszcze bardzo długie życie. Jeśli tak, to choćby skały srały, a ja będę dalej.