Komentarze: 5
Nigdy nie zakładałem, że tak będzie. Poniedziałek - piątek wypruwam sobie żyły. A od piątku do niedzieli wątrobę. Zawsze mi się wydawało, że jak już zajeździć się robotą to siedem na siedem, a jak wódą to też siedem na siedem. Rozdrobnienie się wkradło. W każdym bądź razie mam chytry plan, aby doprowadzić swe życie zawodowe do takiego momentu, że będę mógł spokojnie i bez stresu, o to co włożę do gara, się stoczyć.